Byli ligowcy dyrektorami w klubach piłkarskich

  • 14.01.2020, 15:00
  • Grupa Tipmedia
Byli ligowcy dyrektorami w klubach piłkarskich
Kariera profesjonalnego piłkarza nie trwa długo, czasem kilkanaście lat. Po zakończeniu gry trzeba coś robić i coraz więcej zawodników zostaje w klubach i pełni nowe funkcje. Przypadek Sylwestra Czereszewskiego wpisuje się w ten trend.

Czereszewski, czyli były reprezentant Polski i mistrz Polski, jako piłkarz rozpoczynał swoją przygodę z piłką właśnie w Stomilu Olsztyn. Po wielu latach wrócił „do korzeni”. Ostatnio był asystentem trenera pierwszoligowego klubu. Od stycznia 2020 będzie dyrektorem sportowym.

Nowa rola, trudne zadania

Nowego dyrektora sportowego czekają liczne zadania i wyzwanie, bo Stomil przechodzi obecnie fazę przebudowy. Po kłopotach organizacyjno-finansowych klub z Olsztyna wychodzi na prostą, ale jeszcze wiele spraw trzeba wyprostować. Także tych sportowych, bo kadra drużyny jest mozolnie budowana. Po jesieni Stomil zajmuje jedenaste miejsce w tabeli zaplecza Ekstraklasy. W Olsztynie wszyscy mają nadzieję, że byli ligowcy i reprezentanci, czyli prezes Wojciech Kowalewski i dyrektor Sylwester Czereszewski przywrócą dawny blask klubowi.

W Ekstraklasie trudno być dyrektorem

Czereszewski, patrząc na dokonania byłych piłkarzy, którzy spróbowali roli dyrektora, może mieć pewne obawy. Nie wszyscy bowiem dobrze prowadzili sobie w nowej, jakże odmiennej roli. Na papierze byli piłkarze mają wiele atutów: znają środowisko, mają kontakty, czują piłkę. W praktyce jest jednak o wiele trudniej. Przekonał się o tym choćby inny były reprezentant Polski Adam Matysek, który pracował w Śląsku Wrocław. W stolicy Dolnego Śląska zastąpił go jeden z ulubieńców trybun, czyli Dariusz Sztylka, były piłkarz mocno związany ze Śląskiem. Właśnie z Zagłębia Lubin odszedł Michał Żewłakow, którego pomysły były trudne do zrealizowania w „Miedziowych”. Mocno za transfery i słabą postawą drużyny obrywa w Arce Gdynia Antoni Łukasiewicz, legenda klubu Arkadiusz Głowacki po pracy w roli dyrektora sportowego Wisły Kraków został przeniesiony na stanowisko dyrektora działu skautingu.

Kluby piłki nożnej powinny wzorować się na Bundeslidze

 

Są jednak i przykłady na to, że byli ligowcy odnajdują się w nowych realiach. Długo rolę dyrektora sportowego Lecha pełni Tomasz Rząsa. Były reprezentant trzyma się na piłkarskim oceanie być może dlatego, że sporo zawodowej kariery spędził, grając w dobrze poukładanych klubach w Szwajcarii i Holandii. Dobrą robotę w Wiśle Płock wykonywał były piłkarz Ekstraklasy Łukasz Masłowski. Za transfery w Górniku Zabrze odpowiada skaut Borussii Dortmund Artur Płatek. Właśnie z Niemiec i Bundesligi powinny korzystać polskie kluby. U naszych zachodnich sąsiadów każdy klub posiada stanowisko dyrektora sportowego, który pracuje w klubie przez długi okres. Najczęściej są to właśnie byli piłkarze. Dzięki temu dany klub posiada strategią i długofalową wizję. Dlatego kluby polskiej pierwszej ligi i Ekstraklasy, których mecze można obstawiać w zakładach bukmacherskich STS, powinny pójść drogą Bundesligi, dzięki czemu zyskać może cała polska piłka klubowa.

Grupa Tipmedia
--- Artykuł sponsorowany ---
Podziel się: