Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Środa, 17 sierpnia 2022 12:23
Reklama

Odnalazł siebie na nagraniu TVP sprzed 50 lat. Teraz chce 10 tysięcy złotych [ARTYKUŁ]

Sąd oddalił powództwo w sprawie kierowcy syrenki, który przypadkowo pojawił się w jednym z teledysków. Rzecznik praw obywatelskich wrócił do sprawy i wniósł nadzwyczajną skargę.
Odnalazł siebie na nagraniu TVP sprzed 50 lat. Teraz chce 10 tysięcy złotych [ARTYKUŁ]
Autor: bip.brpo.gov.pl / M Rozanski Integracja

W 1970 roku powstał teledysk do piosenki „Jadą wozy kolorowe”. Klip emitowano wielokrotnie na antenie TVP. Jego nagranie obejmowało m.in. przypadkowe, poruszające się po publicznych drogach samochody. Jednym z nich jechał mężczyzna, który wypatrzył siebie w filmiku i uznał, że telewizja publiczna nie miała prawa wykorzystywać jego wizerunku, który dodatkowo zdradzało samodzielnie przerobione auto.

Chodziło o popularną w tamtych czasach syrenkę, którą kierowca przerobił na wersję cabrio. Nie sposób było go nie zauważyć, bo był to jedyny w swoim rodzaju egzemplarz. Właściciel wyjątkowego samochodu po latach uznał, że powiązanie jego osoby z widocznym na nagraniu pojazdem to powód, żeby domagać się od TVP 10 tys. zł. zadośćuczynienia. Sprawa trafiła do sądu na podstawie przepisów o prawie autorskim.

Sąd oddalił powództwo

„TVP wniosła o oddalenie powództwa, bo kwestionowany fragment wideoklipu sprzed ponad 40 lat obejmuje trwającą zaledwie kilka sekund scenę, która obrazuje ruch uliczny. A osoba prowadząca auto ma ciemne okulary, wobec czego nie była możliwa jej identyfikacja, Wizerunek powoda był ponadto jedynie szczegółem całości, a zatem nie doszło do naruszenia prawa autorskiego. Przerobiony przez powoda samochód nie stanowi zaś utworu w myśl Prawa autorskiego” – argumentowała stacja TVP.

Tę opinię podzielił również sąd – zarówno pierwszej instancji, jak i apelacyjny – który oddalił powództwo, uzasadniając swoją decyzję tym, że mężczyzna widoczny był w wideoklipie jedynie przez krótką chwilę, a sam właściciel nie był postacią pierwszoplanową ani dominującą w nagraniu. Ponadto ukazany samochód oraz kierowca to kadr, który mieścił się „w granicach dozwolonego użytku”.

Rzecznik praw obywatelskich po stronie właściciela syrenki

Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich, po zapoznaniu się ze szczegółami sprawy stwierdził, że że orzeczenie Sądu Apelacyjnego wydano z naruszeniem prawa i o takie stwierdzenie wniósł po 5 latach od uprawomocnienia się wyroku.

„RPO nie zgadza się z orzeczeniem Sądu Apelacyjnego, bo narusza ono w sposób istotny zasadę demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Narusza bowiem zasadę pewności prawa w ramach dokonanej w nim wykładni zwrotu „osoba stanowiąca jedynie szczegół całości”. Jest to tym samym naruszenie art. 47 Konstytucji RP, który gwarantuje ochronę prawa do prywatności, w tym możliwości decydowania o rozpowszechnianiu własnego wizerunku” – czytamy w komunikacie.

„Jednym z elementów tego prawa jest autonomia informacyjna, gwarantowana również w art. 51 Konstytucji. Polega na samodzielnym decydowaniu o ujawnianiu innym  informacji dotyczących własnej osoby i na kontroli nad tymi informacjami. Wykładnia sądu jest zatem bezpodstawną ingerencją w prywatność powoda - nie respektuje potrzeby ochrony prywatności i autonomii informacyjnej” – wyjaśnia biuro rzecznika.

RPO uważa również, że nie ruch uliczny, ale właśnie wizerunek powoda był „bohaterem rzeczonego ujęcia”, co w ocenie rzecznika naruszyło dobro osobiste właściciela syrenki. I dlatego w tej sprawie złożył skargę nadzwyczajną.
 


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama