Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Środa, 17 sierpnia 2022 11:57
Reklama

Gra w trzy kubki: oszuści wracają na ulicę, żeby wyłudzać pieniądze [ARTYKUŁ]

Początek sezonu i ładna pogoda sprzyjają aktywności oszustów, którzy wykorzystują od dawna znaną, ale wciąż skuteczną, metodę wyłudzania pieniędzy od turystów.
Gra w trzy kubki: oszuści wracają na ulicę, żeby wyłudzać pieniądze [ARTYKUŁ]
Autor: policja

Policja ostrzega, że na ulice wracają oszuści, którzy zachęcają przechodniów do gry w trzy kubki. W rzeczywistości jest to pułapka, ponieważ organizatorzy zabawy nigdy nie dopuszczają do tego, aby biorące w niej udział osoby mogły wygrać. Mówiąc inaczej – jeśli skusimy się na pojedynek i postawimy na niego pieniądze, możemy mieć stuprocentową pewność, że na pewno nie uda nam się ich odzyskać.

Co prawda o sprawie przypomina rzeszowska policja, ale nielegalne działanie "trzykubkowych" oszustów policja od lat obserwuje we wszystkich miejscowościach turystycznych w Polsce. Choć gra może wydawać się niepozorna, problem jest naprawdę duży, a działanie naciągaczy przemyślane. Sprawdzili to m.in. dziennikarze programu „Uwaga”. Jedna z redaktorek wcieliła się w rolę przypadkowego przechodnia i pozwoliła oszustom z zakopiańskiej Gubałówki zaprosić się do gry.

„Jak działa mechanizm? Ofiarę wciąga się do gry, dając jej teoretycznie wygrać za pierwszym razem, ale pieniędzy nikt nie dostaje do ręki. Gotówkę kontroluje prowadzący grę, domagając się kolejnych kwot gwarantujących wypłatę. Wygrana czy odzyskanie pieniędzy są niemożliwe. Również nasza dziennikarka traci całą gotówkę, jednak grupa próbuje wyciągnąć od niej więcej pieniędzy” – czytamy w materiale z 2015 roku.

Pomimo upływającego czasu i wielu kampanii informacyjnych na temat tego typu wyłudzeń, oszuści nie rezygnują, a turyści – zachęceni pozorną niewinnością takiej zabawy – wciąż pozwalają złapać się w pułapkę.

– Ja dałem się na to nabrać podczas pobytu na Mazurach 2 lata temu – opowiada nasz czytelnik, którego poprosiliśmy o wspomnienie. – Jeden facet napędzał "graczy", drugi, który prowadził grę, naciągał naiwnych. Robili to tak sprytnie, że dałem się w to wciągnąć, bo zwietrzyłem wygraną. Na tym właśnie polegał ten ich przekręt. Straciłem 300 zł i do dziś uważam, że i tak miałem szczęście. Niby człowiek ze mnie inteligentny, obyty, a dałem się nabrać jak gówniarz z podstawówki. 

„Nie daj się skusić na pozornie łatwą wygraną, bo możesz stracić wszystkie postawione w grze pieniądze. Osoba przystępująca do gry nie ma szans na wygraną, a organizatorzy nielegalnych gier są doskonale zorganizowani i bezwzględni” – apelują policjanci, prosząc jednocześnie o zgłoszenia, jeśli tylko będziemy świadkami podobnych działań.

 


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama